wtorek, 22 listopada 2016

Pan Czarodziej Beręsewicz

Przez święta nie ma czasu na czytanie. Trzeba przygotować wigilię, obiad na pierwszy dzień świąt, bo przyjedzie rodzina, a w drugi dzień świąt odpoczywa się najchętniej bez ruchu przed telewizorem. Albo bierze taką książkę, która absolutnie nie wymaga uruchomienia procesów myślowych.

Jaką wziąć książkę, żeby mózg odpoczął? Najlepiej dla dzieci - coś miłego, prostego i łatwego. W ten oto sposób poznałam Ciumków.

"Ciumkowe historie (w tym jedna smutna)" jest zbiorem opowiadań, w których poznajemy niektóre zdarzenia z życia sympatycznej rodzinki. Paweł Beręsewicz nie opowiada nam kolejnej historii "jak dzieci uratowały świat" czy "wstrząsające prawdy o życiu". Nie, książka o Ciumkach to obrazy z życia zwykłej rodziny - każde wydarzenie, które poznajemy, może przydarzyć się w prawdziwym życiu.

Już pierwsze opowiadanie "Muzeum historii Ciumków" pokazuje co tak niezwykłego jest w tej książce. Rodzina wynosi na strych stare ubrania, które już nie pasują na dzieci - koniec opowiadania. Jak to możliwe, że taka historia jest ciekawa i wyjątkowa? To już jest zasługa autora, który posiadł magiczną umiejętność opisywania zwykłych sytuacji. Pan Czarodziej Beręsewicz sprawił, że wyprawa na strych stała się zabawna, barwna i interesująca. I tak jest z każdym zdarzeniem z życia Ciumków - bez względu na to czy poznajemy lekcję baletu, wyprawę w góry, czy spotkanie rodzinne - nos czytelnika z książki nie wyjdzie. Magiczna, pisarska siła, która sprawia, że zwykłe rzeczy stają się niesamowicie ciekawe przyklei go aż do ostatniej strony.

Nie ma co ukrywać - rodzina Ciumków skradła mi serce. Polecam książki o nich wszystkim od lat 3 do 103. I jeszcze starszym też.


ciumkowe historie Cytat z książki o dorastaniu:
"W życiu każdego człowieka, jeżeli tylko jest odpowiedniej płci, przychodzi taka chwila, że z chłopca staje się mężczyzną. A mężczyzna wiadomo - nie ogląda głupich filmów o księżniczkach, nie pozwala, żeby go nazywać Misiem, woli, żeby mu zęby zgniły, niż miałby je umyć różową szczoteczką i za nic w świecie nie zaśnie pod kołdrą w kwiatki. Grzesiek był odpowiedniej płci, a do tego skończył dziesięć lat i nie mógł już mężnienia odkładać na później."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentuj komentuj :)