czwartek, 3 sierpnia 2017

Player One - Ernest Cline

      8 marca obchodzony jest Dzień Kobiet. Panowie wcześniej wymyślają co dać swoim kobietom tego dnia - czy będą to piękne kwiaty, może biżuteria. Może zrezygnują z prezentu i zabiorą je gdzieś na kolację? Jeszcze innym wystarczy komplement lub całus z "wszystkiego najlepszego".
     Dlaczego o tym piszę w lipcu na 8 miesięcy przed tą datą? Ponieważ mój mąż nie musi się martwić o Dzień Kobiet 2018. Chcę bilet. Bilet do kina na "Ready Player One". 

      Już wcześniej słyszałam o tej książce - same zachwyty. Oczywiście od razu się napaliłam i chciałam przeczytać iiiii... nikt jej nie miał. Moja biblioteka nie posiada,  w sklepach internetowych nakład wyczerpany, na allegro - jeden używany egzemplarz 139 zł. O co chodzi z ta książką?

     Na tegorocznych wakacjach jak zawsze poddałam się mojej chorobie zawodowej i poszłam zwiedzić lokalną bibliotekę. I na półkach co widzę? "Player One" Ernesta Cline'a stoi sobie i czeka na mnie. Po chwili stałam się szczęśliwym nabywcą karty bibliotecznej biblioteki w Jednorożcu i dziarskim krokiem ruszyłam do domu, żeby móc zacząć czytać.

     Wade żyje w świecie, gdzie podziały biedni-bogaci bardzo się pogłębiły. Większość ludzi ucieka w wirtualny świat OASIS, który pochłonął większość gier, portali społecznościowych i komunikatorów. Kiedy twórca OASIS umiera okazuje się, że nie ma spadkobiercy. Zostawia więc wirtualny testament i szereg zagadek - kto je rozwiąże dostanie jego fortunę. Zaczyna się mega-gra.

Nigdy wcześniej tego nie pisałam, ani nie mówiłam, ale muszę:
OMG!

       Autor wziął wszystko co najlepsze z książek, pomieszał i wyszedł mu rewelacyjny "Player One":

      1. Mamy tu młodego protagonistę, który z czystym sercem i nadzieją, ratuje świat (wirtualny).

     2. Mamy również ZŁĄ korporację, która chce przejąć wirtualny świat i zalać go reklamami i dodatkowymi opłatami. Korporację, która nie bawi się w kotka i myszkę. Pracujesz dla nas? Mamy dla Ciebie ofertę. Nie? Giniesz.

     3. Jest trochę młodzieńczej miłości i przyjaźni, takiej nieobdarowanej jeszcze goryczą złych doświadczeń.

      4. No i, oczywiście, jest EPICKA, WIELKA KOŃCOWA NAWALANKA prowadząca do (spoiler) endu.

     Jak to jest więc możliwe, że używając samych standardowych rozwiązań powstała książka tak fajna, która nie zniesmacza używaniem utartych schematów?

       Autor w rewelacyjny sposób łączy przyszłość z przeszłością: bohaterowie używają super-nowoczesnego sprzętu, wizjerów, komputerów i oprogramowania, żeby trafić do nostalgicznego świata lat 80-tych. Połączenie to wyszło zdumiewająco dobrze - akcja napędzana nowinkami technicznymi wysyła nas do świata pełnego nawiązań do przedostatniej dekady XX wieku. Nawiązań do tamtego okresu jest bardzo wiele i myślę, że większość czytelników odkryje coś co zna i lubi. A jeśli nie zna? Zupełnie nie będzie to przeszkadzało w odbiorze lektury.
    
     Już na pierwszych stronach Wade informuje nas o tym, że to on jest tym, który rozwiązał pierwszą zagadkę. Zanim to jednak stanie się w książce minie 100 stron, w którym czytelnik odkrywa świat - ten prawdziwy i wirtualny. Często jest tak, że "książka super, ale akcja zaczyna się w połowie". Tutaj jest trochę podobnie, ale te światy stworzone przez autora jest tak fascynujące, że to w ogóle nie przeszkadza. Sytuacja Wade, historia stworzyciela OASIS i wyjaśnienia reguł tego wirtualnego świata są równie ciekawe co akcja łamania zagadek Jamesa Hallidaya.

    Co baaaardzo mi się podobało, główny bohater jest do tego ratowania światów świetnie przygotowany. Nie jest przypadkowym przechodniem wciągniętym w wir wydarzeń, tylko graczem z ogromną wiedzą, którą przyswajał przez lata. Jego przetrwanie nie zależy od szczęścia (no może trochę ;) ), tylko od zdobytych informacji.

    Osobiście  nie mogę doczekać się filmu. Po pierwsze wydaje mi się, i trailer to raczej potwierdza, że będzie to bardzo efektowne widowisko. Po drugie jeśli za Taką Książkę bierze się Steven Spielberg to mamy wielką szansę, że tego nie sknoci. Po trzecie z okazji premiery filmu można liczyć na nowe wydanie książki, a to znaczy, że będę mogła kupić własny egzemplarz i czytać ją jeszcze wiele razy. Sama radość :)

    Spróbujcie przeczytać przed premierą! Polecam!


Moja ocena: 9,5/10
Autor: Ernest Cline
Tytuł: Player One

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentuj komentuj :)