poniedziałek, 12 lutego 2018

"Moja książka jest lepsza niż Twoja..."


    To niestety częsta myśl czytających. Fora, strony i blogi są pełne komentarzy, które zawierają wredne i złośliwe uwagi dotyczące gustu innych. "Jak można czytać coś takiego", "pozycja dla ćwierćinteligentów".
    Wylewamy pomyje na różne rodzaje literatury, nazywamy jedne książki lepszymi i myślimy z pogardą o czytelnikach "gorszych pozycji".

    Obserwuję czytelników o wielu lat i opowiem wam co mówią na temat tego co czytają.

    - "Czuję się jak w czasach kiedy nic mnie nie bolało" - mówi osiemdziesięcioletni Pan prosząc o kolejny tom "Pana Samochodzika" [literatura gorsza, bo młodzieżowa]

    - "Bo wie Pani, włosy to dopiero niedawno mi odrosły, muszę czytać coś co mnie podniesie na duchu, na co mi cudze problemy" - z uśmiechem mówi dojrzała Czytelniczka, o której wiem, że była bardzo chora. Zawsze trzymam dla niej nowe książki Michalak, Frączyk, Sochy [literatura gorsza, bo lekka i babska]

    - "Stara to mówi, że bajki czytam! Ale to jest coś, u nas wszędzie szaro, a tu magia, krainy stworzone przez autora od podstaw. Jaką to trzeba mieć wyobraźnię!" - głośno mówi Pan (nie słyszy na lewe ucho) i wypożycza już chyba trzeci raz "Naznaczonych błękitem". [fantastyka, błeee]

    - Jakoś w ogóle nie potrafię się z nią porozumieć! Ale ona czyta, wie pani, lubi czytać i jak o książkach rozmawiamy to jakoś tak ta rozmowa idzie - tłumaczy Mama zbuntowanej nastolatki, kiedy prosi żeby jej polecić coś co "czytają dziewczyny". Wychodzi z "Gwiazd naszych wina" [młodzieżówka i na dodatek dla dziewczyn - fatalna książka]

     - Tę oddaje i proszę drugą część - cichutko prosi Pani, około 50 lat. Taka zawstydzona podaje mi "Pięknego drania". "Grey" już dawno za nią. Pamiętam jak się zapisywała do biblioteki - z ciekawości, żeby zobaczyć co to te "50 twarzy", bo koleżanki sobie opowiadają i chichotają. Jakaś zestresowana się wtedy wydawała. Czyżby znalazła coś co ja relaksuje? ["Grey" i jemu podobni? - no dajcie spokój]
  Za człowiekiem i jego wyborami stoją historie. Niczym barman w amerykańskich filmach, nasłuchałam się ich sporo. Dlatego staram się nie krytykować ludzi i tego co zabierają do domu. Jako bibliotekarz mogę często coś doradzić, podać książkę, teoretycznie, "ambitniejszą". Ale czytanie to taka sama rozrywka jak filmy i telewizja. I wszystko jest dla ludzi. 
   Dlatego, drodzy Recenzenci, krytykujcie książkę, ale powstrzymajcie się od stwierdzeń, które krzywdzą czytelników. Bo nawet najgorsza powieść ma kogoś kto ja uwielbia. Na przykład mamę pisarza ;)

2 komentarze:

  1. Dokładnie! Jak mnie wkurzają takie komentarze. Co to komu przeszkadza, kogo to krzywdzi, że ktoś czyta to co lubi. Ja tam się cieszę, że cokolwiek czytają ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że też tak myślisz :) Takie kłótnie o to, że niektórych książek nie powinno się czytać jest niepotrzebne. książka może mi się nie podobać, ale obrażanie innych, że ja lubią jest beznadziejne.

      Usuń

Komentuj komentuj :)