wtorek, 6 lutego 2018

Pokusy i łakocie - Tara Sivec


   Czytaliście kiedyś książkę, którą ktoś wam zachwalał, że super ekstra, na "lubimy czytać" wysoka ocena, albo przeciwnie 1/10, 2/10 dno i katastrofa, a wy przeczytaliście i była wam obojętna?
    Albo jeszcze inaczej czytaliście książkę, na której dobrze się bawiliście, ale później kiedy przemyśleliście całość to już tak fajnie nie było? Ja tak mam teraz i nie bardzo wiem jak tę powieść ocenić.
  
    Skuszona poleceniem koleżanki, wysokimi ocenami i entuzjastycznymi recenzjami wypożyczyłam "Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości". 

     Główną bohaterką jest Claire - dziewczyna, która po swoim pierwszym razie zachodzi w ciążę. Sytuacje komplikuje fakt, że zrobiła to po pijaku i właściwie nie zna imienia ojca swojego dziecka. Daje jednak sobie radę w życiu, ma wsparcie przyjaciółki, ojca, a jej synek jest... chciałam napisać super, ale myślę, że nie ma wystarczająco fajnego określenia na Gavina.

    Nie przepadam za "wypunktowywaniem" recenzji, ale w tym wypadku chyba będzie mi najłatwiej.

    Co mi się podobało:
  • Gavin - mam szczęście, że Mały Pędzik nie ma takich tekstów jak czterolatek z książki, dlatego spokojnie mogłam się uśmiać z odzywek i pytań synka Claire,
  • sposób komentowania rzeczywistości przez bohaterów - ironiczne, złośliwe, dowcipne i bardzo często zaskakująco trafne komentarze wywoływały mój szczery śmiech.
  • ojciec głównej bohaterki - jak się pojawiał w książce był najlepszy!

      Do czego podchodzę neutralnie:
  • seks i podteksty - było tego dużo w książce. I z jednej strony było kolejną, dawką humoru, z drugiej jednak żarty były momentami po prostu prostackie. Nie przeszkadzało mi natomiast dosadne używanie nazw części ciała. "Rozkwitające kwiaty" i inne, jakże poetyckie, synonimy nie pasowałyby do całości książki.
      Co mi się nie podobało:
  • "Powiedziałam to na głos"? - serio, naprawdę komuś w prawdziwym życiu się to przytrafiło i nie zrobił tego specjalnie? Jeszcze żeby to przytrafiło się raz na całą powieść. No błagam...
  • Wrażenie, że najpierw to były odrębne opowiadania. Czy to było publikowane najpierw na blogu? 
  • Przypadki, wpadki, żenujące przyłapania, zbiegi okoliczności... gdyby nie one nie byłoby książki. Jest ich za dużo! 
  • Claire - jak na kogoś kto tak trafnie potrafi skomentować rzeczywistość, jest bardzo irytująca, momentami po prostu głupia.
  • Miłość (i to nie tylko głównych bohaterów) - cukier, posypany pudrem, polany lukrem, wymieszany z miodem z posypką różowych serduszek.
    Podsumowując - jeżeli wyłączy się myślenie to jest to książka idealna do wyluzowania się. Mnie po jakiś 150 stronach zaczęła trochę męczyć, ale dobrnęłam do końca. Mam problem, bo na półce z pożyczonymi książkami stoją dwie kolejne części, a ja nie wiem czy je czytać czy dać sobie spokój. Bo naprawdę miałam ubaw na pierwszej części, ale w pewnym momencie humor nie dał rady napędzać fabuły. I co teraz?

Moja ocena: 5,5/10
Autor: Tara Sivec
Tytuł: Pokusy i łakocie. Niezbyt grzeczna rzecz o miłości

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentuj komentuj :)