piątek, 1 grudnia 2017

Spotkanie z Krystyną Baran

     Ostatnio mam tak mało czasu na pisanie, że właściwie wrzucam tylko relacje ze spotkań lub festiwali, a recenzji brak. Oczywiście czytam, a lista "do zrecenzowania" robi się coraz dłuższa. Jestem trochę jak ci celebryci co tylko ścianki obskakują... No cóż mam nadzieję, że to się poprawi... tylko jeszcze nie teraz, bo teraz będzie relacja ze spotkania ;)

     Spotkania dla mnie nietypowego, bo z poetką ;)
    Lubię poezję, ale do czytania jej zdecydowanie potrzebuję nastroju, spokoju i tak zwanego "momentu". Jak wiadomo, życie z Małym Pędzikiem i Słonecznym Filozofem redukuje te trzy rzeczy do zera, dlatego wśród moich wyborów czytelniczych poezja zajmuje dalekie, właściwie nieistniejące, miejsce.

      Zmieniło się to, ponieważ na mojej filii oczekiwaliśmy gościa w ramach tzw. "Spotkań czwartkowych". Pani Krystyna Baran zadebiutowała tomikiem wierszy "Przedświt" i to właśnie o nim miała opowiadać w bibliotece.

     Właściwie to debiut nastapił jeszcze wcześniej - jej utwór "Ja" opublikowano w rubryce "Wiersz jest cudem" w Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej 16/17 lipca 2016 roku, a kolejny - "Inaczej" 1/2 października 2016 roku.

    Czym jest poezja pani Krystyny? To obserwacja świata i umiejętność podsumowania tego co widzi. Jej wiersze są prawdziwe, trafne, często ironiczne i, przez tą ironię, gorzkawe. Kiedy już wydaje się czytelnikowi, że świeci słońce, to poetka doda jeszcze jakąś szpilę, która uświadomi, że owszem świeci, ale my akurat siedzimy w lochu.
   
"(...)bywają także naiwni książęta 
którzy są skłonni pocałować żabę"

Tak nas cieszy wiersz "Inaczej", a tak pokazuje prawdę:

"(...) a co do książąt
właśnie przejechali żabę"

    Osobiście uważam, że to co najbardziej wyróżnia twórczość Pani Baran jest poczucie humoru. Czasami nieoczywiste, czasami czarne, ale zawsze trafne. W czasach kiedy poezja jest smutna albo pełna patosu ten uśmiech, nawet ironiczny, jest czymś co odczarowuje pojmowanie wierszy jako nadętych, wyłącznie dla "oświeconego ludu".

    Sama pani Krystyna na spotkaniu powiedziała, że dla niej poezja jest koniecznością. Że jej utwory to "słowa przybywające z wszechświata". No cóż, oby tak było nadal, bo w zalewie self-publishingu, gdzie znaczna część współczesnej twórczości to westchnienia do lubego, dobre wiersze są potrzebne. Nawet te z sarkastycznym uśmieszkiem.


Na koniec warto też zwrócić uwagę na przepiękną okładkę, na której widnieje obraz Adriany Laube - "Migracja". Wygooglajcie sobie tę artystkę, naprawdę warto pooglądać jej dzieła.


Przepiękna interpretacja Małgorzaty Niemirskiej wiersza "Ja" - LINK