czwartek, 20 lipca 2017

Żniwiarz. Pusta noc - Paulina Hendel

     Na nowa książkę Pauliny Hendel czekałam bardzo niecierpliwie. Jej poprzednia trylogia, "Zapomniana księga" baaardzo trafiła w moje gusta i w związku z tym ustawiłam autorkę wysoko na liście lubianych pisarzy.
     W jakiś magiczny sposób doczekałam do premiery, wreszcie dorwałam się do książki iii... no właśnie, i co?

      Wujek Magdy jest żniwiarzem - postacią, której zadaniem jest uśmiercaniem potworów, o których większość ludzi sądzi, że nie istnieją. Takie tam wiecie - słowiańskie legendy - kto by w to wierzył? Dopóki, oczywiście, nie atakuje Cię bezkost... Wtedy zaczynasz wierzyć błyskawicznie i marzysz o spotkaniu z Feliksem. Oby zdążył.
     Magda lubi pomagać wujkowi - ona też widzi "martwiaków" i chciałaby z nimi walczyć, chociaż jako zwykły człowiek nie ma tyle siły. Ale jak się dziewczyna na coś uprze i wmówi sobie, że ma szanse - no cóż, sami wiecie.

     Mam z "Pustą nocą" ogromny problem. To dobra książka i naprawdę ma świetny klimat, ale, niestety, nie mój. "Strażnik" i jego kontynuacje były bardziej "w moim typie" - przygodowa postapokalipsa i z fajnym, czasem wkurzającym bohaterem. W "Żniwiarzu" klimat jest bardziej mroczny, nastawiony mniej na przygodę, a bardziej na horror przez co uciekła gdzieś ta lekkość, która lubię w książkach. Spięta Magda jest też zupełnie innym bohaterem niż porywczy Hubert.
    Paradoksalnie to właśnie sprawia, że książka jest dojrzalsza i myślę, że może lepiej trafić w gusta czytelników.

     Jeśli zaś chodzi o samo użycie mrocznych bohaterów mitologii słowiańskiej - jak zawsze ogromny plus. Widać jak wiele pracy wcześniej włożyła pani Paulina w przygotowanie się do pisania powieści z wplecioną tą tematyką .

     Jedyne co mam do zarzucenia to dosyć przewidywalne zakończenie. Wiem, że pewnie miało być "szokujące", ale nie ma się co czarować - wszyscy wiedzą do czego dąży akcja. Ten minus redukuje jednak to, że "Pusta noc" jest dopiero pierwszą częścią. Mam wrażenie, że to dopiero wstęp do tego co szykuje autorka dla czytelnika i osobiście nie mogę się doczekać.



Moja ocena: 7/10
Autor: Paulina Hendel
Tytuł: Żniwiarz. Pusta noc
Dla kogo: W sumie to każdy mógłby przeczytać.

środa, 19 lipca 2017

Na wakacje z sympatyczną rodzinką

     6 lat temu pewna książka rzuciła na mnie zaklęcie. Zaklęcie kazało kochać ją na zawsze i uwielbiać do końca życia. Czar nadal działa - nawet po tylu latach wspominam tamtą książkę i myślę o niej z sympatią. Powiem więcej - urok się rozprzestrzenił na każdą inną książkę tego autora i zachwyca mnie każda jego kolejna powieść. 
     A wszystko zaczęło się od Ciumków - zwykłej fajnej rodziny, której przygody Paweł Beręsewicz opisał w czterech książkach, a które pochłonęłam jedna po drugiej:

Tutaj jest moja recenzja, która jednak nie oddaje całego zachwytu (przypominam, że blog został przeniesiony, dlatego jest data z 2016 roku).

     Dlaczego jednak po tak długiej przerwie wracam do Ciumków? Na świecie pojawiły się moje dzieci - Mały Pędzik i Słoneczny Filozof. Poczekałam trochę, aż podrosną i postanowiłam przekazać im to straszne brzemię uwielbiania książek Pana Beręsewicza. Ponieważ są wakacje chwyciłam "Wielką Wyprawę" i zaczęłam im czytać codziennie przed zaśnięciem kilka kartek. I o ile Słoneczny jest za mały, żeby zrozumieć o co w Ciumkach chodzi, to Pędzik się wciągnął. Rykoszetem dostał Pan Tata, który pomagając przy usypianiu również musiał słuchać i też złapał ciumko-chorobę.

       O co w tej Wielkiej Wyprawie chodzi? Otóż tata Ciumko zamarzył o Prowansji. Zamarzył, ale nie tak zwyczajnie w hotelach w pakiecie z lenistwem, tylko na rowerach. Codziennie w drodze, codziennie gdzie indziej. 

      W "Wielkiej Wyprawie Ciumków" po raz kolejny wychodzi niezwykła umiejętność autora opisywania zwykłych rzeczy w ciekawy sposób. Przecież wyjazd rodzinny, choćby w najpiękniejsze miejsca, nie może być przecież zajmujący dla czytelnika. Błąd! Paweł Beręsewicz tak cudownie nam to przedstawia, że nieraz można wybuchnąć śmiechem (scena z kaskami na lotnisku), zazdrościć (ta Prowansja!), wstrzymywać oddech (zjazdy) i zastanawiać się (no to była złamana?). Ciumkowie też nie zawodzą - Grzesiek kupuje bagietki, Kasia tworzy Ameryki, mama jak zawsze daje radę, a tata Ciumko... to tata Ciumko ;) 
      
     Jeżeli jeszcze nie czytaliście to polecam - w przypadku książek o sympatycznej rodzinie nie jest ważny wiek czytającego. "Wielka Wyprawa" to przede wszystkim literatura rodzinna - zwykłe historie podane w przyjazny sposób. Idealna lektura na wakacje, ale uwaga! Kiedy tylko skończymy czytać w naszym umyśle powstaje specjalne miejsce o nazwie "gdzie-by-tu-pojechać". Właściwie od kiedy "ciumkorączka" opanowała moją rodzinę wymyślamy z Panem Tatą gdzie my pojedziemy i na ile dni. I nie ważne, że taka wyprawa w naszym wypadku możliwa jest dopiero za kilka lat - sprawdziłam już nawet ceny namiotów :))

Moja ocena: 10/10
Tytuł: Wielka Wyprawa Ciumków
Autor: Paweł Beręsewicz
Dla kogo: Dla czytelników od lat 5 do 155